dsc_0086

Dobra ochrona w rozsądnej cenie

Człowiek się starzeje dojrzewa, zmieniają się priorytety, zaczyna dbać o siebie. Wtedy przychodzi mu do głowy myśl – „powinienem jeździć w kasku”. I zaczyna go szukać. Oczywiście na rynku jest wiele opcji, w tym wiele odpowiednich, w zależności od budżetu. Wybór padł na markę TSG (w Polsce dystrybucję prowadzi HSE Company), bo przecież Pilgrim w byle czym by nie jeździł…
Nabyłem Trailfoxa oraz Seek. Kaski występują w dwóch rozmiarach. O ile w moim przypadku nie było problemu z doborem właściwego bo mam mały czerep, tak w przypadku lubej było trudniej, bo wypadała na granicy rozmiarów. Zaryzykowaliśmy, wzięliśmy mniejszy (bo moglibyśmy się zamieniać) i całe szczęście, bo i tak zostało kilka kliknięć na regulacji, akurat żeby zimą bez problemu zmieścić czapkę.

Trailfox

dsc_0005

To typowy otwarty kask „enduro” – długi daszek z regulacją wysokości, potylica zasłonięta bardziej niż w kaskach XC czy szosowych. Jest droższym z prezentowanych przeze mnie modeli. Posiada płynniejszą regulację pokrętłem oraz dodatkowy zestaw gąbek dla naprawdę małych głów. Podobno z doborem kasku jest jak z siodełkiem i nie każdemu wszystko spasuje, mi się udało trafić, kask po wyregulowaniu jest dobrze dopasowany do głowy, nie lata luźno i nie uwiera. Jest dobrze wentylowany więc na długich podjazdach w upalny dzień nie kusi, żeby go zdjąć.

dsc_0008

Z negatywów – uważam, że lepiej mogłoby zostać rozwiązane mocowanie daszka, zastosowane obecnie zdaje się być bardzo banalne (w negatywny sposób) i „jednorazowe”, na szczęście można go kupić osobno.

Seek

dsc_0012

To bardziej budżetowy model, nieco płytszy, ale mimo wszystko dobrze osłaniający głowę, również z tyłu. Posiada nieco krótszy, odpinany daszek z dwiema pozycjami wysokości. Różnicę można odnaleźć również w regulacji, nie jest tak płynna jak w przypadku Trailfoxa, pozwala mimo to na wystarczająco dokładne dopasowanie do czachy, aby znaleźć złoty środek między miażdżeniem a luźnym lataniem.

dsc_0014

Mimo, że to tańszy model, daszek został przymocowany osobnymi pinami, co wydaje siębyć bardziej solidnym połączeniem. Niestety według strony producenta w przypadku zgubienia jednego pina i tak musimy nabyć cały daszek z kompletem dwóch pinów – dla użytkowników gorzej, dla producenta łatwiej wyciągnąć od nas kasę. Może udałoby się dopasować jakieś plastikowe nity w odpowiednim rozmiarze, ale jeszcze tego nie sprawdzałem.

Przede wszystkim – odkąd jeżdżę w kasku, czuję się zdecydowanie pewniej jeżdżąc po wszelkich kamieniach i między drzewami, nie wyobrażam sobie wyjechać teraz do lasu bez niego. Co do TSG, są dobrze wykonane i stabilnie trzymają się głowy w związku z czym nie ma poczucia, że coś wadzi i trzeba to jak najszybciej z siebie zdjąć. Latem głowa się nie gotuje dzięki dobrej wentylacji, zimą wystarczy założyć czapkę pod spód.

Kaski nie posiadają siatki na owady – przez ponad pół roku użytkowania nie zdarzyło nam się, żeby cokolwiek nam się zaplątało przez to we włosy, natomiast jeśli ktoś nie umie sobie wyobrazić kasku bez tego elementu, TSG ma w ofercie jeszcze kask Substance 3, który siatkę posiada. Nie testowałem ich pod kątem kompatybilności z goglami, bo nie póki co nie jeżdżę w goglach, jeśli to się kiedyś zmieni, dodam wzmiankę o tym.

img_4815

Nie bez powodu poruszyłem tak dokładnie temat daszków. Łączenie w przypadku Trailfoxa to dwa bolce ze zgrubieniem na końcu, zintegrowane z daszkiem. Jak to zgrubienie się wyrobi, to bolec zaczyna samoczynnie wysuwać się z dziurki w kasku i daszek jest niestabilny. W Seeku łączenia wyglądają jak plastikowe nity, patent fajny bo teoretycznie wymienny (w praktyce jak pisałem, trzeba dokupić cały daszek). Piszę o tym dlatego, że w Trailfoxie wyrobił mi się bolec, a lubej w Seeku gdzieś na trasie wypadł nit (sam nie wiem jak i w którym momencie dokładnie to się stało, na postoju zauważyliśmy, że daszek „wisi na włosku”, a jak się próbuje ściągnąć daszek, to te piny zdają się trzymać solidnie), przez co do domu wracała bez daszka.
Na szczęście obie wady podlegają gwarancji, kaski zostały we wrześniu wymienione na nowe i od tamtej pory nic się z nimi nie dzieje, więc możliwe, że to po prostu wada egzemplarzy, nie całej serii.

img_4808

Trudno napisać test kasku, nie mając w nim poważniejszej kraksy, bowiem dopiero wtedy wychodzi jego jakość. Nam się na szczęście dotychczas udało uniknąć jakichś niebezpiecznych gleb (oby tak pozostało) natomiast zakładam, że skoro kask posiada wszelkie atesty i certyfikaty, to zapewnia odpowiedni poziom bezpieczeństwa, zwłaszcza gdy mowa o marce która na wszelkich ochraniaczach zjadła zęby.

Trailfox
PLUSY
+ długi daszek
+ możliwość dokładnego dopasowania
+ zabudowany tył głowy
+wentylacja
+ dodatkowe gąbki dla mniejszych głów

MINUSY
– mocowanie daszka
– brak siatki (dla niektórych)

dsc_0006

Seek
PLUSY
+ cena
+ zabudowany tył głowy
+ ładny kształt, nada się nawet jako kask turystyczno/miejski
+ osłonka pod brodę

MINUSY
– piny daszka – jak się zgubi trzeba kupić cały daszek (dopóki jest gwarancja, nie ma problemu)
– brak siatki
dsc_0011

Podsumowując, w swoich półkach cenowych kaski wypadają całkiem dobrze. Nie są bezkonkurencyjne, to na pewno, pozostaje jeszcze kwestia gustu, ale na pewno przy szukaniu kasków w tym budżecie warto zwrócić na nie uwagę. Czy jesteśmy zadowoleni z wyboru? Zdecydowanie. Czy polecam kaski? Jak najbardziej.
Jeśli macie jakieś pytania lub uwagi, zapraszam do komentowania.

Reklamy